Koszyk

W Twoim koszyku nie ma żadnych produktów.

0 szt. 0,00 zł

PROMOCJA!!!

Przy zakupie przynajmniej dwóch książek wysyłka gratis (pobranie - dopłata 4,50 zł).

Przy zakupach powyżej 150 zł wysyłka gratis + można domówić dowolną książkę
w miękkiej oprawie za pół ceny. Szczegóły ->

Metalowe Wersety

okładka
Wojciech Lis
544 strony, miękka oprawa
40,00 zł

Akurat mieszkałem w małej miejscowości w Zagłębiu Śląsko-Dąbrowskim, gdy mój (niedługo zresztą wcześniej poznany) kumpel - Piastol przywiózł mi swego znajomka z Tarnobrzega. Gentlemanem tym był Wojtek Lis - jak się okazało - człek zainteresowany historią polskiej, metalowej, undergroundowej sceny oraz moimi wspominkami z tamtego okresu. Nie bez powodu piszę "gentleman", bo świeżo poznany znajomy ujął mnie swym spokojem, kulturą osobistą, a także sporą wiedzą na temat tamtego, minionego szaleństwa. Minęło pewnie ze 20 lat od tamtej chwili, a ja wciąż utrzymuję dość ścisły kontakt z tymi dwoma, dosyć wyjątkowymi osobami.

Dziś przyszło mi napisać parę słów wstępu do kolejnej książki Wojtka Lisa - najważniejszego kronikarza polskiej, metalowo - undergroundowej rebelii lat 80. i 90. XX wieku. Kolejnego jego dzieła, będącego próbą przywrócenia pamięci o kapelach, ludziach, zdarzeniach i klimatach związanych z polskim heavy metalem tamtych lat. Kto by wtedy pomyślał, że o tych odmieńcach i odszczepieńcach, wzbudzających strach na polskich ulicach będą pisane książki… Że ta kultura muzyczna, zwana przez wielu tzw. znawców muzyki antykulturą, pomijana w mediach (z małymi wyjątkami), często określana przez te media „siedliskiem szatana”, doczeka się poważniejszego potraktowania i głębszej analizy. Z zaskoczeniem odkrywam, co wyrosło z tych kudłatych wesołków, dla których - wydawało się, że ważne są głownie trzy rzeczy: dobra muza, doborowe towarzystwo i procentowe klimaty. Po latach dowiaduję się, że pokończyli dobre uniwersytety, wykładają na uczelniach w kraju i za granicą, obsadzają wysokie państwowe stanowiska, poodnajdywali się w różnych biznesach, wciąż dają sobie radę na muzycznych scenach, czy zajmują się dziennikarstwem etc. etc.

Większość czytelników tych słów zapewne wie, jaką rolę w przywracaniu tej pamięci miała "Jaskinia hałasu"- rewolucyjne wydawnictwo na polskim, muzycznym rynku (książka napisana ręką Wojtka Lisa oraz Tomka Godlewskiego - graficznie opracowana zresztą przez Piastola). Ale pewnie znacznie mniej osób zdaje sobie sprawę z tego…

Fragment wprowadzenie do książki, które napisał Krzysztof "Axer" Golec, były menadżer zespołu SLASHING DEATH.


Te wywiady to nie tylko nostalgia, ale też kulturowe archiwum gatunku. NNCh to był zine, jakich już nie ma - oczywiście podziemny, koniecznie bluźnierczy, zdecydowanie niszowy w doborze zespołów, ale przede wszystkim ironiczny, a tą jakością może pochwalić się bardzo niewiele undergroundowych publikacji.

Paweł Frelik (amerykanista, tłumacz, profesor UMCS, w latach 1992-2006 zastępca redaktora naczelnego Thrash'em All, autor wielu tekstów zespołu VADER).


Dzisiaj, kiedy chcesz dowiedzieć się czegoś o swojej ulubionej kapeli albo posłuchać konkretnego wykonawcy wchodzisz do internetu i masz to, czego szukałeś. A kiedyś, kiedy nie było internetu? Był Metal Hammer. Owszem - fajnie wydany, na dobrym papierze i z plakatami zespołów. Było tam wiele o zachodnich wykonawcach, ale o polskich grupach nic albo prawie nic. I co wtedy? Całe szczęście byli i są pasjonaci i prawdziwi fani polskiej sceny metalowej. Pasjonaci tacy, jak Wojtek Lis. Wojtek - człowiek, który o metalu na krajowym podwórku wie niemal wszystko, a jeśli czegoś nie wie, to potrafi to wyciągnąć od ludzi, z którymi przeprowadza wywiady. Wojtek należy do tej części ludzi, którzy zawsze robili i robią to, co kochają. A dodatkowo to, co robi dostarcza radości i wspomnień nam czyli czytelnikom.

Grzegorz Miszuk (lider, wokalista i perkusista zespołu MERCILESS DEATH).


Tak sobie myślę, że idiom „zjeść na czymś zęby” niesie w sobie podwójną impertynencję. Pośrednio sugeruje bowiem zaawansowany wiek konsumenta zębów, a na dodatek jest źle kamuflowaną aluzją, że pora już na wizytę u protetyka. Jako człowiek dobrze wychowany nie chcę zaglądać Wojtkowi Lisowi ani do metryki, ani – tym bardziej – do jamy ustnej. I bez tego wiem jednak na sto procent, że na metalu zjadł chłop zęby. By się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć po współtworzoną przez niego „Jaskinię hałasu” bądź po numer któregoś z zine’ów, na łamach których publikował. Zine – zjawisko wydawnicze właściwe oczywiście nie tylko metalowemu podziemiu, ale zawsze napędzane entuzjazmem pasjonatów. Przy czym Wojtek z podziemnego aktywisty przedzierzgnął się już jakiś czas temu w uznanego literata, pasji nie straciwszy. „Metalowe wersety” to antologia wywiadów, jakie przeprowadził właśnie dla zine’ów. Tym sposobem rozmowy, które kiedyś ukazywały się na przykład w niskonakładowym periodyku z pewną częścią ciała znanej osobistości w tytule, są dostępne na półkach księgarń całej Polski. Metal znów zwyciężył. 

Maciej Krzywiński (Metal Hammer / Musick Magazine / Radio Merkury).


Mainstreamowe media to dla wielu z nas termin o mocno pejoratywnym znaczeniu. Nikt nie chce ich czytać, słuchać czy oglądać, nikomu nie są potrzebne ich treści i metody wciskania ludziom tej ciemnoty. Niejasne intencje właścicieli plus dyskusyjne umiejętności piszących - to definicja tego, co ma budować naszą wiedzę na temat świata? Pieprzyć to! Nie jesteśmy skazani na taki stan rzeczy, mamy wybór. Alternatywą są prawdziwi ludzie, pełni pasji i zaangażowania. Bez względu na to, czy rozmawiamy o pisaniu podręczników i encyklopedii, czy o klejeniu zine'ów odbijanych za grosze w punkcie xero, twórca oddany bez reszty przyświecającej mu idei jest gwarancją wartościowych informacji. Może czasami za bardzo odleci, może emocje go zjedzą w trakcie pisania recenzji, albo o czymś zapomni, bo impreza po koncercie skończyła się nad ranem, jednak cały czas to i tak będzie lepsze niż rzemieślnik piszący pozbawione duszy teksty na każdy temat. Wojtek Lis pisze z niebywałą pasją. Nie ma co do tego dyskusji. Wkłada masę energii w to co robi i często potrafi zaskoczyć kolejnymi pomysłami. Człowiek przyłapuje się na myśleniu typu: "że też mu się chce". Ale bądźmy szczerzy - skoro każdemu z nas chce się dowiadywać nowych rzeczy, szukamy potwierdzonych informacji i wciąż jesteśmy głodni treści - to ktoś to musi robić. Najświętsze Napletki Chrystusa pożyczałem od kolegi, który po kilku latach wyjechał na stałe do Anglii. Teraz bardzo za nimi tęsknię. Na szczęście Wojtek Lis jest cały czas na miejscu i działa z takim zapałem jakby jutra miało nie być. Dziękuję i trzymam kciuki za kolejne pomysły!

Piotr Miecznikowski (Noise Magazine / Tattoofest).


Kto zna dotychczasową twórczość Wojciecha - z dawniejszych czasów, jako zinowyrobnika („Najświętszy Napletek Chrystusa”) lub bardziej współczesną - książkową ("Jaskinia hałasu - wspólne dzieło z Tomaszem Godlewskim; solowy "Decybelowy obszar radiowy"), ten wie, jak ważne dla Lisa w jego poczynaniach jest 'odpowiednie rzeczy dać słowo'. Jestem pod wrażeniem tytanicznej pracy wykonywanej podczas przygotowań do poszczególnych przedsięwzięć. Z iście benedyktyńską cierpliwością stara się jak najgłębiej wejść w temat, drążąc różne możliwości, wątki czy sposobności; dotrzeć do jak największej liczby świadków, mogących dać świadectwo ze swojej perspektywy. Prośbą, groźbą (słowną), anegdotą lub szantażem (emocjonalnym) dąży do celu, uzyskując wiedzę jakiej nie powstydziłby się 'czekista z Łubianki' (śmiech). Pamięć ludzka lubi płatać figle, więc czasami okazuje się w praniu, że to Wojciech ma większą wiedzę na zadany temat, niż zalewany gradem pytań interlokutor. Stara się on ocalić od zapomnienia i utrwalić dla potomności fenomen głównie krajowego (choć nie tylko) podziemia z lat 80. i 90. ubiegłego stulecia. Bohaterami jego potyczek słownych bywają ludzie i zespoły, dawno pokryte kurzem zapomnienia, które przemknęły niegdyś – niczym komety - przez scenę, z daleka od głównego nurtu, zostawiając po sobie li tylko lokalne piętno. Czas poświęcony na lekturę niniejszej książki, z pewnością nie będzie czasem straconym.

Jarosław 'aNZ' Giers (Rzeźnia-Antyradio)


Kolejna publikacja Wojciecha Lisa – człowieka, który nie tylko poznał Metalowe Podziemie od podszewki w latach 80/90 XX wieku ale i doświadczył tego zjawiska empirycznie, a także współtworzył je poprzez swoją działalność para-dziennikarską, chociażby w podziemnych magazynach Najświętszy Napletek Chrystusa’zine (NNCH’zine), Daily Horror’zine, Old School Metal Maniac’zine i kilku innych, gdyż Underground nie tylko tworzą sami muzycy i ich fani, ale także twórcy podziemnych pism i dystrybutorzy muzyki.

„Metalowe Wersety” to nostalgiczna sentymentalno-retrospektywna podróż do Metalowego Światka (zaczynająca się od końca lat 70-tych XX wieku, podążając głównie przez lata 80-te, z krótkimi przystankami w latach 90-ych i kończąc się już w czasach obecnych), który wówczas (na przełomie lat 70/80) powstawał wraz z młodymi kapelami stawiającymi pierwsze kroki na muzycznej scenie.

Książka jest doskonałym uzupełnieniem do wydanej wcześniej „Jaskini Hałasu”. Jednak tutaj głównymi bohaterami są przede wszystkim muzycy tworzący wówczas kapele ważne dla ówczesnej Polskiej Metalowej sceny jak IMPERATOR, OPEN FIRE, CONVENT, LASTWAR, ALASTOR, GENEZA AGRESJI, EXORCIST, KREON, LORD VADER, VADER, STOS, CETI, PANDEMONIUM, RIVERSIDE, MAGNUS, QUO VADIS, SLASHING DEATH, ALKOHOLIKA, EGZEKUTHOR, WILCZY PAJĄK, HOLY DEATH, MARKIZ DE SADE, MERCILESS DEATH, KREON, ARMAGEDON, DANGER DRIVE, BETRAYER, UNBORN, SCARECROW, GHOST, BLOODY PSYCHO, PASCAL, HEKTOR. Oczywiście nie jest to pełna list. Kolejnymi bohaterami są również osoby ważne dla Metalowej sceny i jej rozwoju (w związku ze swoją działalnością), czyli Jacek Adamczyk (pomysłodawca Metalmanii, twórca festiwalu Thrash Camp, dziennikarz piszący o Metalu w prawie zapomnianych już dzisiaj oficjalnych periodykach „Na Przełaj” i „Razem”), Staszek Wójcik (twórca festiwalu Drrrama), twórcy Silent Tears’zine, Eternal Torment’zine oraz ciekawa postać, prof. Wojciech Kajtoch (wykładowca z UJ, publicysta między innymi na temat zine’ów).

Wersety zawierają wywiady przeprowadzone przez ostatnie 20 lat, które ukazały się w różnych pismach związanych z Metalową sceną (chociażby w NNCH’zine, Daily Horror’zine, Old School Metal Maniac’zine), które zostały dobrane tematycznie by stworzyć tą opasłą całość.

Spośród setek pytań wyłaniają się pytania sztandarowe dotyczące genezy inspiracji muzyką Metalową, pierwszych koncertów, wspólnych imprez, a także waśni i „walk plemiennych” pomiędzy ówczesnymi Metalowcami oraz starć z Milicją czy innymi subkulturami z czasów PRL-u, a także porównań do dzisiejszego środowiska Metalowców oraz wątków biograficznych poszczególnych kapel.

Książka ozdobiona jest czarno-białymi archiwalnymi zdjęciami rozmówców i kapel oraz kopiami stronic podziemnych magazynów NNCH’zine i Daily Horror’zine czy Old School Metal Maniac’zine, które prezentują ich okładki, wywiady, grafiki i fotki (nierzadko przeznaczone tylko dla widzów dorosłych).

„Metalowe Wersety” to lektura idealna dla weteranów muzyki Metalowej, którzy z nostalgią powrócą wspomnieniami do czasów swojej młodości, młodzieńczego buntu i fascynacji muzyką. Natomiast młodzi adepci Metalowej sztuki, którzy poważnie traktują swoje podejście do tej muzyki powinni sięgnąć po ten tytuł by poznać sporą część historii Metalu w Polsce.

Ocena: 9,5/10

Paweł Grabowski (Metal Centre)


Lektura „Metalowych Wersetów” sprawiła mi wiele radości. Wojciech Lis z niezwykłą, niemal zegarmistrzowską precyzją podjął się przygotowania tytanicznego dzieła na temat naszej podziemnej sceny. Dzięki gromadzonym przez lata materiałom możemy teraz cieszyć się zawartością tej arcyciekawej książki. „Metalowe Wersety”, to prawdziwa Biblia Metalu. Na niespełna 550 stronach znalazło się sporo naprawdę ciekawych wywiadów. Wystarczy wymienić kilka z nich by wiedzieć, że to naprawdę bardzo interesująca pozycja. Otwierający całość wywiad z pierwszym perkusistą legendarnego IMPERATOR - Adrianem, rozmowa z Michałem Wąsewiczem z fenomenalnego LASTWAR, oczywiście nie mogło zabraknąć rozmów z przedstawicielem warszawskiego EXORCIST - Tomkiem „Skeletonem” Godlewskim czy z Robem„Banditem” Szymańskim z wielkiego MAGNUS. Ponadto znajdziemy tutaj bardzo ciekawe wywiady z Marcinem Wawrzyńczakiem (ETERNAL TORMENT ZINE), liderem BETRAYER - Piotrem „Berialem” Kuziołą, Grzegorzem Siwym Styp-Rekowskim z EGZEKUTHOR, Robertem „Khronossem” Jasieńczukiem z DETHRONER i nieżyjącym już Robertem „Astarothem” Struszewskim, byłym basistą VADER.Nie zabrakło niezwykle interesującego wywiadu z wodzem naczelnym IMPERATOR czyli Piotrem „Barielem” Tomczykiem. Znalazło się też miejsce na rozmowę z Grzegorzem „Wiechem” Miszukiem z MERCILESS DEATH i z Robem„Wolfem” Wiśniewskim z nieświętego SCARECROW.

To oczywiście tylko niektóre z wywiadów, które składają się na całość tej niesamowitej lektury. I choć większość z nich była mi już znana czy to z wcześniejszych publikacji Wojtka na łamach NNCH Zine, czy też z naszego OMMM (nie wspomnę o wywiadach, które były specjalnie przygotowywane z myślą obookletach wydawnictw Thrashing Madness), niemniej zebranie tych wszystkich materiałów w książkową całość nadaje im zupełny inny wymiar. Bardzo cieszę się , że udało się to wydać w takiej formie. Myślę, że dla wielu młodych wyznawców metalowej sztuki ten wolumen będzie doskonałym przewodnikiem po historii naszej podziemnej sceny. Z kolei dla ludzi w naszym wieku to wspaniała podróż w czasie, którą za pośrednictwem Wojtka możemy przeżyć jeszcze raz. Aż łezka w oku się kręci. Ożywają dawne emocje i wspomnienia tych wszystkich imprez, koncertów, przeżywania muzyki, tego maniactwa graniczącego z prawdziwym fanatyzmem czy wręcz opętaniem. „Metalowe Wersety” - moim zdaniem, to jedna z najciekawszych książek tego typu wydanych w naszym kraju. Myślę, że Wojtek przebił fenomenalną „Jaskinię Hałasu”.„Metalowe Wersety” to tytuł, który powinien znaleźć się na każdej półce szanującego się metalowca. Mam nadzieję,że taka książka doczeka się również innych wersji językowych.

Leszek Wojnicz-Sianożęcki  (Oldschool Metal Maniac Magazine)


Bardzo dobrze pamiętam pierwsze ziny, które trzymałem w rękach. Nie były metalowe, kupowałem je albo na Róbrege albo w Remoncie i były to oczywiście wydawnictwa punkowe. Jakiś czas później, w szkole średniej, zaczęliśmy z kolega sami robić zine'a. Nazywał się NIE. Ale spokojnie, kolega nie miał na imię Jerzy a jego uszy nie były takie diabelskie. Czytając tego typu wydawnictwa i samemu jedno robiąc przez jakiś czas, nabrałem szczególnego szacunku dla ludzi, którzy angażują swój czas i energię w tworzenie treści całkowicie niezależnych i traktujących o najgłębszych obszarach undergroundu. Wejście w scenę metalową wiązało się z koniecznością dotarcia do zupełnie nowego segmentu prasy kserowanej. Wizyty w Dziupli na Ząbkowskiej i sklepie Carnage Records pozwoliły szybko się w temacie odnaleźć. Do Najświętszego Napletka Chrystusa dotarłem kilka lat później, dzięki koledze, który miał w domu sporą kolekcję zine'ów z całej Polski. Niektóre profesjonalne z ciekawymi wywiadami i całkiem niezłą jak na te warunki poligrafią, inne bardzo ubogie i robione przez totalnych amatorów. Jedno co je łączyło to pasja i oddanie sprawie. W Napletkach widać było, że ich autor jest człowiekiem świadomym, umiejącym pisać i składać materiały, jednak tak samo jebniętym jak cała reszta tej sceny. Docieranie do zespołów, o których słyszało może kilka osób i które miały na koncie wydane na kasecie demo z nagraną próbą? Tak! Wypytywanie ludzi o rzeczy, o których istnieniu żaden oficjalny dziennikarz nie miał pojęcia? Oczywiście, że tak. Wojtek Lis znał scenę od podszewki, był w miejscach w których działy się rzeczy ważne, nieważne, śmieszne i tragiczne. A jeżeli sam nie był, to znał ludzi, którzy byli i widzieli. Umiał ich tak wypytać, żebyśmy my mogli sobie wyobrazić jak wyglądało logo Vader na masce samochodu Hołowczyca. Spisywał wszystko niestrudzenie i publikował w Najświętszych Napletkach. Fakt, że dziś bardzo trudno jest je kupić mógł być dość bolesny dla wielu fanów, ale na szczęście Wojtek ze swoim wydawniczym adhd zaradził na problem i wydał najciekawsze fragmenty Napletków w formie książki. Metalowe Wersety od pierwszych stron stały się moją ulubioną jak dotąd jego książką. Wywiady z muzykami takich kapel jak Imperator, Exorcist, Kreon, Stos, Holy Death czy Merciless Death, rozmowy z twórcami innych zine'ów i postaciami związanymi ze sceną, to nie tylko kopalnia wiedzy na temat polskiego metalu, to także obraz świata, który już odszedł i raczej nigdy nie wróci. To opowieść o Polsce przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych widzianej oczami chłopaków z długimi włosami, w katanach i adidasach za kostkę. Historia pełna wzruszeń i humoru, chwilami bardzo ciekawa, chwilami zaskakująca. Oczywiście obok walorów sentymentalno wspominkowych, książka Wojtka ma też bardzo ważny aspekt kronikarski i historyczny. Metalowe Wersety to zdecydowanie lektura obowiązkowa dla fanów metalu w każdym wieku, chociaż dla tych młodszych chyba nawet bardziej. To wiedza, bez której wasze pojęcie o metalu jest mocno niekompletne.

Piotr Miecznikowski (NOISE Magazine)


Jest w tym jakaś krzepiąca ironia, że treści, które kiedyś ukazywały się w głębokim podziemiu na łamach niskonakładowego zine’a o wymownym tytule „Najświętszy napletek Chrystusa”, w Polsce Jarosława Kaczyńskiego i Tadeusza Rydzyka doczekały się opasłej antologii, której egzemplarze na mocy rozporządzenia Ministra Kultury i Sztuki znalazły się między innymi w zbiorach Biblioteki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Wojciechu, tylko ten jeden makiaweliczny manewr wystarczyłby, abym polecał zakup „Metalowych wersetów”. Są jednak i inne powody. Zanim przejdę do sedna, przypomnę, skąd wziął się Wojtek i czego do tej pory dokonał, bo przecież nie każdy musi wiedzieć. Mowa o autorze, który swoje rozmowy z muzykami grup metalowych publikował nie tylko na łamach „Napletka”, ale i „Oldschool Metal Maniac”. Razem z Tomaszem Godlewskim napisał „Jaskinię hałasu”, sam podpisał się pod „Decybelowym obszarem radiowym”. Tym samym wyrósł Wojciech na archiwistę-idealistę, który na papierze chce najwyraźniej ocalić pamięć o polskim (głównie metalowym) undergroundzie sprzed lat kilkunastu i kilkudziesięciu. Lis obrał ciekawą strategię, bo zapraszał do rozmów tylko muzyków znad Wisły, i to wcale nie po to, by dać im szansę promocji ich najnowszych wydawnictw. Pewnie, można by wytoczyć zarzut, jakoby tego rodzaju publikacja nie była niczym ponad kumulację sentymentów ramoli. Nawet jeśli nią jest, to jest również obrazem polskiego metalu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, prawdopodobnie szokującym dla młodych czytelników, dla których hologramy wokalistów, płyty wydawane wyłącznie w formatach cyfrowych i crowdfunding to chleb powszedni. Podziwiam Wojtka za ogrom pracy włożonej w rekonstrukcję tego obrazu, ale nie tylko za to. Również za odwagę. Ja miałbym wielkie opory, by wracać do pierwszych wywiadów, jakie zdarzyło mi się przeprowadzić. Autor „Metalowych wersetów” odgrzebał zapisy rozmów nawet sprzed dwóch dekad – co ciekawe, im mniej w nich o dźwiękach jako takich, tym jest ciekawiej – i postanowił zachować je w niezmienionej formie. To dobrze, że nie zechciał igrać z duchem epoki, ale wydaje mi się, że solidna redakcja jednak by nie zaszkodziła. Chyba nikt by nie stracił, gdyby na przykład z rozmowy sprzed kilku lat wyeliminowano wzmianki o tym, wzór jakiej koszulki pojawi się na rynku w najbliższej przyszłości… Zgodnie ze zwyczajem wydawnictwa Kagra szokujące pozostaje podejście do edycji tekstu. Tym razem każdy akapit w wypowiedziach rozmówców Lisa rozpoczyna się cyfrą. Może to moje czepialstwo nie jest na miejscu, gdy mowa o treściach wyrosłych na zine’owym podglebiu, ale jako autor z trudem zniósłbym takie zaniedbanie. Podobnie jak korektę, przez którą prześlizgnęło się słowo „kompać”.

Maciej Krzywiński (Metal Hammer Polska)


Nadworny kronikarz polskiej sceny metalowej, czyli Wojtek Lis uderza po raz kolejny! To już trzecia książka z jego udziałem opowiadająca, w sposób pośredni lub bezpośredni o historii polskiego metalu, dlatego takie miano jak najbardziej mu się należy. „Metalowe Wersety” to jednak nie zwykła książka, lecz zbiór rozmów autora z różnymi ludźmi związanymi z polskim metalem, przeprowadzonych w latach 1997-2017. Większość z tych wywiadów zamieszczona została w Wojtkowym zinie Najświętszy Napletek Chrystusa, ale są też teksty z innych pism. Ilość przepytanych ludzi jest naprawdę porażająca, znajdziemy tu większość zespołów i osobistości które w jakiś tam sposób współtworzyły polską scenę metalową w latach 80. i na początku lat 90. Oczywiście zawsze można by wskazać osoby, których tutaj zabrakło, a ich głos mógłby okazać się ważny, ale takich ludzi naprawdę nie ma zbyt wielu. Rozmowy są różne, jedne lepsze, bardziej wciągające inne mniej, ale wszystkie w jakiś tam sposób pokazują jak muzyka metalowa rodziła się i stawiała pierwsze kroki w naszym kraju. Przeróżnych faktów, anegdot i ciekawych historyjek z „tamtych lat” jest tutaj cała masa. Patrząc z perspektywy dzisiejszych realiów trudno uwierzyć, że tak właśnie wyglądała rzeczywistość te trzy dekady temu. Bardzo dobrze że Wojtek i wydawnictwo Kagra zdecydowali się zebrać wszystkie te sentymentalne opowiastki w jednym miejscu, bo taka książka z pewnością będzie bardziej trwałym i przede wszystkim oficjalnym świadectwem tamtych ludzi i zdarzeń. Może brzmi to trochę górnolotnie, ale ten zbiór rozmów dokumentuje historię, która z dnia na dzień staje się coraz bardziej odległa. Dzisiaj przecież, dla przeciętnego nastolatka okres lat 80. jest tak samo odległy i abstrakcyjny jak na przykład dwudziestolecie międzywojenne. Rzeczywistość była wtedy całkiem inna, inne były priorytety i między innymi także o tym można wyczytać na kartach „Metalowych Wersetów”…

Teraz kilka słów o technicznej stronie książki. W środku znajdziemy oczywiście sporo archiwalnych zdjęć , jest sporo skanów z dwóch pierwszych numerów NNCh zine, brakuje mi jedynie logówek zespołów, których dotyczy dana rozmowa. Dziwnym i niezrozumiałym dla mnie zabiegiem jest numerowanie pytań (to by jeszcze obleciało) i poszczególnych akapitów w odpowiedziach. Dosłownie kilka wywiadów jest bez tej numeracji i wyglądają one bardziej naturalnie. Fajnym patentem jest uzupełnienie/uaktualnienie przeprowadzonego kilka lat wcześniej wywiadu, tak jak miało to miejsce przy okazji rozmowy z Krakusem. Szkoda, że autor nie zdecydował się na taki zabieg częściej, choć z drugiej strony zdecydowana większość rozmów dotyczy spraw przeszłych, które raczej uaktualniania nie wymagają.  Oczywiście to są szczególiki, które raczej nie mogą wpłynąć na ocenę końcową tej publikacji. A ta może być tylko jedna: kupować i czytać to dzieło, jeśli mienicie się metalowcami!

Grzegorz Kiecok (Metal Rulez)


Po "Decybelowym obszarze radiowym" oraz "Jaskini hałasu", której jest współautorem, Wojciech Lis podpisał się pod książką stanowiącą swoistą antologię jego aktywności dziennikarskiej. Starszym załogantom nie trzeba przypominać zina o wstrząsającej nazwie Najświętszy Napletek Chrystusa, na łamach którego Wojtek przepytywał uczestników krajowego podziemia metalowego heroicznych lat 80., ale w jego CV pojawiają się też nazwy tak pamiętnych periodyków jak Infernal Death czy Fuckin Bitch. W "Metalowych wersetach" mamy potężny wybór wywiadów przeprowadzonych na przestrzeni lat na potrzeby niezależnej prasy. Praktyczne "who's who" zarówno pionierów krajowego undergroundu (Magnus, Slashing Death, Vader, Imperator, Holy Death), jak i formacji, które zdążyły otrzeć się o tzw. estradę (CETI, Stos, Wilczy Pająk). Sentymentalna podróż dla wiarusów i lekcja historii dla młokosów. Nawet jeśli nie wszyscy indagowani okazali się po latach zdolni do wydobycia z siebie głębszej refleksji, niż utyskiwanie na wszechobecny internet i brak metalu w mediach. Od siebie zaś dodam, że wielce uradowała mnie obecność w tym kudłatym towarzystwie promotora mojej pierwszej pracy dyplomowej.
El Profesore, kłaniam się!

Sebastian Rerak (Mystic Art)